Prof. dr hab. Jagoda Cieszyńska radzi: „nauczcie dzieci czytać, a reszty nauczą się same”. Jak sprawić, żeby dzieci uwierzyły, że czytanie to prosta sprawa? Jak pomóc im odnaleźć się w świecie języka? Najważniejsze, aby nie było nudno. Zacznijmy od tego, co najbliższe, rozpoznawalne i łatwe w postrzeganiu jako całość, czyli od samogłosek i sylab.
Uszkodzenie lewej półkuli mózgu człowieka oznacza trudności z mówieniem, pisaniem, czytaniem, matematyką. Świadczy to o tym, że lewa półkula odgrywa ostateczną rolę w doskonaleniu tych umiejętności. Jest ona odpowiedzialna między innymi za różnicowanie, analizę czy przetwarzanie krok po kroku. Dzięki tym zdolnościom możemy różnicować głoski, litery, zauważając ich subtelne różnice, np. „a” i „ą”. Prawa półkula sprawia, że dostrzegamy coś w całości. Dla niej to ten sam element rzeczywistości. Jednak to postrzeganie całościowe jest zdecydowanie bliższe dzieciom, dlatego najlepiej zacząć od czegoś, co można pokazać, co doskonale słychać i łatwo wymówić. Najlepiej rozpocząć od nauki samogłosek i czytania sylabami. Mówienie sylabami to naturalna skłonność każdego człowieka i doskonała zabawa dla dziecka. Poznawanie przez dziecko spółgłosek w sylabach kształtuje się w dalszej kolejności.
Samogłoski mają mnóstwo zalet. Ich dźwięki mogą oznaczać zachwyt, przerażenie, cierpienie czy zrozumienie. Mogą odnosić się do sytuacji badania gardła przez lekarza czy śpiewania dziecku kołysanki. Zabawa samogłoskami pomaga uniknąć trwałego przyporządkowania dźwięku mowy do określonego kontekstu. Różnorodność sensów, odnoszących się do tego samego symbolu, uświadamia dziecku uniwersalność znaków językowych i zapoznaje ze zjawiskiem wieloznaczności. Również powstawanie samogłosek nie jest trudne, uczestniczą w tym tylko wiązadła głosowe, a strumień powietrza swobodnie przepływa przez kanał głosowy. I to, co najważniejsze przy ich artykulacji, słychać tylko jedną głoskę. Spółgłoski nie mają tylu zalet, a przede wszystkim nie słychać ich w izolacji. Wymawiając spółgłoskę „k”, posługujemy się sylabą „ky” lub „ka”. To samo dzieje się z resztą spółgłosek. Trudniej jest wytłumaczyć dziecku, u którego kształtuje się dopiero umiejętność myślenia abstrakcyjnego, że to jedna głoska. Za to doskonale słyszymy samogłoski. Dziecko postrzega je i odczytuje w sposób symultaniczny – całościowy. Dzięki tej zdolności, dodając do tego to, co słyszy dziecko, ruch dłoni, obrazujący daną głoskę – literę, i odpowiedni układ ust, tworzymy w jego pamięci związek obrazu i ruchu z dźwiękiem. Zrozumienie wzajemnej relacji znaku i dźwięku jest pierwszym etapem nauki czytania. Jest to znacznie łatwiejsze dla dzieci i wiąże się z szybszym sukcesem i radością z samodzielnie wykonanych zadań. Samogłoski słyszą i potrafią wyartykułować już niemowlaki, co daje możliwość przygotowywania ich do nauki czytania.
Oto jedna z moich ulubionych metod – symultaniczno-sekwencyjna, opracowana przez doświadczonego logopedę, prof. Jagodę Cieszyńską. Nauka ta podąża za naturalnym rozwojem mowy dziecka. Posiada pięć etapów:
- od samogłosek ustnych: a, o, u, e i, y do sylab otwartych,
- od sylab otwartych do pierwszych wyrazów z nich powstałych,
- czytanie sylab zamkniętych,
- czytanie nowych sylab otwartych i zamkniętych,
- samodzielne czytanie tekstów.
Ćwiczenia, na każdym z pięciu etapów nauki, realizowane są według zasady: powtarzanie, rozumienie, nazywanie.Dziecko powtarza i pokazuje to, co słyszy. Czyta to, co wskazane, zapisane, wylosowane z woreczka. Im więcej pomysłów, tym lepiej. Podczas zadań bardzo ważna jest zamiana ról, która powoduje, że dziecko chętnie powtarza, by uczyć dorosłego. W ten sposób utrwala swoją wiedzę.
Kiedy dziecko pozna i zapamięta już wszystkie samogłoski oraz opanuje ich sekwencje, najpierw w tych samych ciągach: „aaaaa”, „eeeee”, następnie w różnych „aaoue”, można przejść do sylab otwartych. Podczas odczytywania różnych kombinacji z samogłoskami trzeba pilnować, aby dziecko odczytywało zgodną ilość samogłosek z tym, co jest napisane. Pozwala to przy okazji wypracowywać umiejętność, tak bardzo potrzebną na późniejszym etapie nauki, czyli czytanie poleceń w podręczniku od początku do końca. Kształtuje się również właściwy kierunek czytania (od lewej do prawej). Do ćwiczeń na pierwszych sylabach otwartych najlepiej sprawdzają się wyrażenia dźwiękonaśladowcze, czyli odgłosy zwierząt, pojazdów, narzędzi: „mu”, „ku”, „be”. Po opanowaniu tych umiejętności stopniowo dodajemy nowe zestawy – samogłoska plus sylaba: „aso”, „ano”, „ono”. Zapoznajemy dziecko z prostymi wyrazami czytanymi całościowo: „mama”, „tata”, „lala”, „oko”, „stoi”, „je”, „pije”. Kolejny etap to sylaby zamknięte, czyli zakończone spółgłoską: „lol”, „pyk”, „paf”. Stąd już niewielki krok do odczytywania krótkich zwrotów i zdań zawsze sylabami. W przedostatnim etapie dzieci poznają dwuznaki oraz spółgłoskę „ł”. Ostatnią grupę materiału sylabowego stanowią spółgłoski miękkie oraz samogłoski nosowe „ą”, „ę”. Należy pamiętać, że jest to długi proces, a przechodzenie do kolejnych zadań czy etapów zależy od możliwości i postępów dziecka. Naukę czytania kończymy doskonaleniem umiejętności samodzielnego odczytywania tekstów. Dla ułatwienia dziecko może skakać palcem po czytanych wyrazach, co pomaga utrzymać wzrok na nieruchomym obrazie i zdecydowanie pomaga w czytaniu.